O czasie urzędowym można mówić językiem astronomii, geografii i ekonomii. Ale czasem najprostszy argument brzmi najlepiej wtedy, gdy ktoś go zaśpiewa.

W dyskusji o zmianie czasu urzędowego w Polsce pojawia się nie tylko matematyka wschodów i zachodów Słońca. Pojawia się też zwykłe, codzienne doświadczenie: rano światła bywa aż nadto, a po południu i wieczorem często brakuje go wtedy, gdy najbardziej chcielibyśmy z niego korzystać.

Ten właśnie problem wiele lat temu bardzo trafnie ujął Andrzej Wolfram, publikujący na YouTube jako Wolf79, w utworze „Czas jak za Bugiem”. To piosenka lekka, rytmiczna, żartobliwa, ale jednocześnie dotykająca sedna sprawy: czy Polska nie powinna mieć czasu bardziej przyjaznego dla popołudniowego życia?

Ważne dopowiedzenie: tytuł „Czas jak za Bugiem” nie oznacza żadnego zwrotu geopolitycznego, żadnego zachwytu nad ustrojem Białorusi ani żadnego „patrzenia na Wschód” w sensie politycznym. Chodzi wyłącznie o godzinę na zegarze — o praktyczne pytanie, czy Polska powinna funkcjonować według czasu, który daje więcej światła po południu i wieczorem.

Bug jest tu raczej symbolem granicy czasu. Tuż za wschodnią granicą zegary pokazują godzinę późniejszą. Efekt jest prosty: wieczorem Słońce zostaje z ludźmi dłużej. I właśnie o to chodzi w idei przejścia Polski na czas wschodnioeuropejski — nie o zmianę cywilizacyjnej przynależności, lecz o lepsze wykorzystanie światła dziennego.

Nasza propozycja jest podobna: Polska mogłaby przejść z czasu środkowoeuropejskiego na czas wschodnioeuropejski, najlepiej z zachowaniem sezonowego czasu letniego. W praktyce oznaczałoby to jaśniejsze popołudnia i wieczory — po pracy, po szkole, po codziennych obowiązkach.

Piosenka Andrzeja Wolframa, publikującego jako Wolf79, dobrze oddaje intuicję, którą wielu ludzi czuje bez potrzeby oglądania tabel astronomicznych: Słońce zbyt często „marnuje się” o świcie, a brakuje go wieczorem. To proste zdanie jest być może najlepszym skrótem całej idei.

Wolf79 – „Czas jak za Bugiem”. Autor i wykonawca: Andrzej Wolfram. Materiał osadzony za zgodą autora.
Tekst piosenki „Czas jak za Bugiem”

Tekst utworu opublikowany za zgodą autora.

Gdybym na lepsze zmienić mógł jedno,
między Zakopanem a Trójmiastem,
przesunąłbym o godzinę na wschód czas,
żeby niebo było dłużej tu jasne.

Strefę czasową mamy taką jak Niemiec,
taką jak Francuz i taką jak Hiszpan.
A z naszym geograficznym położeniem
Słońce najwcześniej mówi nam „hasta la vista”.

Kogo nie spotkam, gadam o tym zatem.
Pytam: „ej, widzisz tę lampkę na niebie?”.
Mógłbyś ją mieć po dziesiątej latem,
Francuz i Hiszpan i Niemiec mają tak u siebie.

I to od kosztów byłby wolny,
a taki pozytywny mały myk na papierze.
Znajomi mówią mi, że bywam namolny.
A bywam namolny i gadam to, bo wierzę, że:

Gdybyśmy mieli taki czas jak za Bugiem,
ludzie byliby zadowoleni, dni by były długie.
I ja Wam mówię, aby wszędzie, z uporem,
przekonywać, że tu trzeba Słońca wieczorem.

Bo w tym kraju Słońce wychodzi za wcześnie,
wtedy, kiedy wszyscy głęboko są we śnie.
Powinno być godzinę później ciemno.
I co Wy na to? Zgadzacie się ze mną?

I co Wy na to? Zgadzacie się ze mną?
Co Wy na to? Zgadzacie się ze mną?
I co Wy na to? I co Wy na to?

Siedziałem sobie z przyjaciółmi w knajpie.
Powakacyjne spotkanie, wrzesień.
Nagle nas dopadł pan, który co najmniej
po kilku lufkach kontemplował jesień.

Zapowiadało się na głupią gadkę
z obcym facetem, który zionie alkoholem
i zagaduje, że pogoda jest w kratkę
i że powoli robi się już chłodno wieczorem.

Zapewne byśmy oznajmili uprzejmie:
„oj, dosiadł się pan w nieodpowiedniej godzinie”.
Ale zainteresowanie obudziło we mnie się,
kiedy pan klął na brak słońca w zimie.

Wtedy się ożywiłem w jednej chwili.
Moi przyjaciele się nie odezwali słowem.
Złośliwe tylko uśmieszki wymienili.
Wiedzieli bowiem, że zaraz panu powiem:

Gdybyśmy mieli taki czas jak za Bugiem,
ludzie byliby zadowoleni, dni by były długie.
Ja Panu mówię, aby wszędzie, z uporem,
przekonywać, że tu trzeba Słońca wieczorem.

Bo w tym kraju Słońce wychodzi za wcześnie,
wtedy, kiedy wszyscy głęboko są we śnie.
Powinno być godzinę później ciemno.
I co Pan na to? Zgadza się Pan ze mną?

I co Pan na to? Zgadza się Pan ze mną?
I co Pan na to? Zgadza się Pan ze mną?
I co Pan na to? I co Pan na to?

Wylądowałem sobie raz na imprezie,
gdzie poruszano intelektualne tematy.
Tak bardzo, że aż nie wiedziałem co powiedzieć,
bo głupio okazać się gościem niekumatym.

Postanowiłem, że w całym tym tłumie
znajdę osobę memu poziomowi równą.
Wytypowałem sobie jedną paniunię,
intrygującą, bo też małomówną.

I takie chciałem na niej zrobić dobre wrażenie,
siebie samego być wersją na eksport.
Błyskotliwości być ucieleśnieniem,
rzucając na wejściu dobrym tekstem.

Słowem, co byłoby i chybkie i rzutkie,
i określało mojej elokwencji siłę.
I powinienem był trzymać gębę na kłódkę,
bo gdy podszedłem, to na start wypaliłem:

Gdybyśmy mieli taki czas jak za Bugiem,
ludzie byliby zadowoleni, dni by były długie.
I ja Pani mówię, aby wszędzie, z uporem,
przekonywać, że tu trzeba Słońca wieczorem.

Bo w tym kraju Słońce wychodzi za wcześnie,
wtedy, kiedy wszyscy głęboko są we śnie.
A powinno być godzinę później ciemno.
Co Pani na to? Zgadza się Pani ze mną?

Co Pani na to? Zgadza się Pani ze mną?
Co Pani na to? Zgadza się Pani ze mną?
Co Pani na to? Co Pani na to?

Nie każdy musi zaczynać rozmowę o czasie urzędowym od południków, stref czasowych i wykresów długości dnia. Czasem wystarczy zwykłe pytanie: dlaczego światło ma przypadać głównie na godziny, w których wielu ludzi jeszcze śpi, zamiast na popołudnie, gdy można wyjść na spacer, spotkać się z rodziną, uprawiać sport, prowadzić działalność usługową albo korzystać z turystyki?

Właśnie dlatego taki muzyczny akcent jest potrzebny. Utwór „Czas jak za Bugiem” może dotrzeć do osób, które nie będą czytać długich analiz, ale bardzo dobrze rozumieją różnicę między ciemnym a jasnym wieczorem.

To nie jest tylko sprawa zegarków. To sprawa rytmu dnia, odpoczynku, aktywności po pracy, lokalnych usług, turystyki i zwykłej codziennej jakości życia.

Dziękujemy Andrzejowi Wolframowi za zgodę na wykorzystanie materiału oraz za to, że już wiele lat temu opowiedział o tej idei własnym językiem — z humorem, energią i bardzo trafną intuicją.

Podaruj sobie godzinę słońca.