Polska nie jest ogromnym krajem, ale różnice w godzinach wschodu i zachodu Słońca między jej krańcami są większe, niż wielu osobom się wydaje.

W czerwcu Słońce może wschodzić na wschodzie kraju znacznie wcześniej niż na zachodzie, a na północy dzień jest wyraźnie dłuższy niż na południu. Dlatego rozmowa o czasie urzędowym nie jest tylko abstrakcyjną dyskusją o zegarkach — dotyczy realnego światła rano i wieczorem.

Poniższa mapa pozwala sprawdzić godziny wschodu i zachodu Słońca w wybranych punktach Polski. Można też porównać obecny układ czasu z wariantem, w którym Polska korzystałaby z bardziej wschodniej strefy czasu.

Interaktywna mapa światła dziennego

O której naprawdę wstaje i zachodzi Słońce?

Wybierz datę, strefę czasu i punkt na mapie. Godziny dla Polski liczone są według wybranego scenariusza, a miasta zagraniczne pozostają w swoim lokalnym czasie urzędowym.

Daty specjalne pokazują, że najwcześniejszy wschód i najpóźniejszy zachód nie wypadają dokładnie w dniu przesilenia. Różnice mogą się nieznacznie zmieniać zależnie od miejsca w Polsce, ale dobrze pokazują zasadę działania zegara słonecznego.

Kontur jest orientacyjny — celem mapy jest pokazanie różnic czasu światła dziennego, a nie precyzyjna mapa administracyjna.

Porównanie z kilkoma miastami Europy

Co pokazuje ta mapa?

Mapa pokazuje, że ta sama godzina urzędowa nie oznacza takich samych warunków świetlnych w całym kraju. Wschodnia Polska wcześniej zaczyna dzień, zachodnia dłużej czeka na wschód Słońca, a północ kraju w okolicach przesilenia letniego ma znacznie dłuższy dzień niż południe.

Zmiana strefy czasu nie wydłuża oczywiście dnia. Przesuwa jednak światło dzienne względem zegara. W praktyce oznacza to mniej światła bardzo wcześnie rano i więcej światła po południu oraz wieczorem.

Dlaczego ma to znaczenie?

Godziny wschodu i zachodu Słońca wpływają na codzienne życie: drogę do pracy i szkoły, aktywność po południu, rekreację, handel, turystykę, bezpieczeństwo na drogach oraz wykorzystanie energii z fotowoltaiki. Dlatego warto najpierw zobaczyć dane, a dopiero potem oceniać, który wariant czasu urzędowego byłby dla Polski korzystniejszy.